Macierzyństwo równa się bliskość. Bez dwóch zdań. To dla mnie najważniejszy i najpiękniejszy element rodzicielstwa. Nie wyobrażam sobie wychowania dzieci bez przytuleń, buziaków i dotyku. Jest jednak coś co sprawia, że pierwsze miesiące w byciu mamą dopełnia jeden z najpiękniejszych momentów jakim jest karmienie piersią. To najbardziej intymna chwila między mamą a dzieckiem. To taka bliskość, której nie można z niczym porównać. Jako mama dwóch córek mam za sobą pełen wachlarz doświadczeń związanych z karmieniem piersią. Oczywiście tak jak wszystkie inne aspekty macierzyństwa, jest to zupełnie indywidualna decyzja każdej mamy, która należy tylko do niej. Ja postanowiłam spróbować, choć łatwo nie było.
czwartek, 8 czerwca 2017
środa, 31 maja 2017
w tuli
Kiedy urodziła się Gaja pomimo tego, że jest moim drugim dzieckiem wiele rzeczy związanych z macierzyństwem było dla mnie zupełnie nowych. Rzeczy których przy Nadii nie miałam okazji spróbować lub zwyczajnie się bałam. Tak było chociażby z chustą. Do tej pory żałuję, że nie tuliłam jej kiedy była malutka. Z Gają było inaczej. Wszystko przychodziło łatwiej, spokojniej. Nie bałam się, dużo próbowałam. Praktycznie od pierwszych tygodni zaczęłam nosić ją w chuście co obie pokochałyśmy. Byłyśmy blisko siebie. Obie miałyśmy to niesamowite poczucie bezpieczeństwa i bliskości. O tuleniu Gai w chuście pisałam Wam już jakiś czas temu w poście tulenie Gai.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

